Do Hałłaczkiewiczów należał wówczas klucz: Przatów Górny i Dolny oraz Dziadkowice, wszystkie majątki koło Szadku po wschodniej stronie Warty.
Dziadek Ludwik Mazurkiewicz pozostawił po sobie synom: Wiesławowi - pięknie położone nad samą Wartą Mikołajewice i Adamowi - graniczące z Mikołajewicami od zachodu urodzajną o żyznej glebie Sochę. Dziadek Ludwik był wysokim, postawnym mężczyzną około dwóch metrów wzrostu z wielką czarna brodą. Despotyczny i gwałtowny był postrachem otoczenia; trzymał krótko gospodarstwo, żonę i starszego syna Adama. Ojca mego Wiesława kochał bardzo i rozpuszczał.
Babka Laura była przeciwieństwem dziadka: cicha, spokojna, łagodna, zrezygnowana. Nie mogła być szczęśliwa; miała zamiłowania literackie, pisała wiersze.
Ojciec mój urodził się w 1867 roku
.jpg)
Do końca życia pełnił obowiązki sędziego pokoju w pobliskim miasteczku Warcie n/wartą, nie pobierając pensji za dwudziestoletnią prace w sądzie. W Mikołajewicach udzielał zawsze bezpłatnych porad prawnych wszystkim gospodarzom z całej okolicy, czym sobie zjednał dużą popularność i opinię chłopów, że sędzia z Mikołajewic to uosobienie prawości, mądrości i sprawiedliwości.
W pobliskim miasteczku, warcie żyło kilkadziesiąt ubogich rodzin żydowskich trudniących się drobnym handlem. Bogatsi Żydzi prowadzili zyskowny handel drewnem i żelazem, co dawało im pokaźne dochody - biedni Żydzi żyli w nędzy. Okoliczne majątki handlowały z ta biedota w bardzo małym zakresie: jakieś poślady, czasem cielęta, skóra padłych zwierząt itp., to też często na przednówku rodziny te były w prawdziwej biedzie. Dopiero po śmierci Ojca dowiedziałem się, ze najbiedniejszym Żydom wysyłał w krytycznych dla nich chwilach, na przednówku po parę metrów pszenicy lub żyta, jako bezzwrotna pomoc.
Wiesław Mazurkiewicz

Ojciec był średniego wzrostu, delikatnej budowy. Po Hałłaczkiewiczach odziedziczył tatarski skośny wykrój oczu, okrągły kształt głowy i wystające nieco kości policzkowe, co nie przeszkadzało, że był za młodu bardzo przystojny i miał duże powodzenie u pań. O usposobieniu raczej poważnym, nie przepadał za towarzystwem i zabawami; za czasów studenckich lubił wino w gronie przyjaciół i kolegów.
Do sportów Ojciec nie zdradzał specjalnego zamiłowania. Fechtował się ( znalazłem w Mikołajewicach stare niemieckie rapiery pojedynkowe), jeździł konno i polował. Ojciec bardzo dobrze strzelał. W Mikołajewicach w parku zakopane były jeszcze w czasie pierwszej wojny światowej pistolety pojedynkowe, których pomimo poszukiwań ich z Ojcem nie mogliśmy już odnaleźć.
Po ukończeniu uniwersytetu Ojciec odbył aplikację prawną i wyjechał za granicę do Europy zachodniej, Paryża. Po powrocie osiadł w Mikołajewicach. dziadkowie pozostawili mu majątek, sami zamieszkali w Sieradzu, Babka później w Warszawie. W Mikołajewicach Ojciec pozostaje już do czasu swojego ślubu tj do 1903 roku.
Karolina Mazurkiewicz

Do scharakteryzowania rodziców posłużyć może ich wzajemny stosunek do siebie po zerwaniu małżeństwa: nigdy nie słyszałem ze strony rodziców najmniejszej wymówki czy skargi, nigdy żadnego złego słowa ze strony Matki w stosunku do Ojca, ani ze strony Ojca o Matce. Pochodzili z jednego środowiska; oboje byli wysokiej próby.
2 komentarze:
Pięknie pięknie :)) Musisz koniecznie całość przelać na formę internetową! Wygląda to znakomicie, czyta równie dobrze :)
Zastanawiam się tylko, czy nie przydałyby się jakieś małe podpisy pod tym zdjęciami, żeby nie było wątpliwości, kogo widzimy. Co o tym sądzisz?
Poza tym perfekcja :))
M.K.
Jak otwierasz zdjecie w nowej karcie (albo oknie) to na gorze jest napisane - przynajmniej u mnie :)
Ale rzeczywiscie moge podpisac.
Prześlij komentarz